sobota, 8 września 2012

Rozdział IV: Wypadek


Dziwne… Czemu w tym pokoju czuć męskie perfumy?  <bez skojarzeń> – No cóż zaraz się przekonamy – teraz przynajmniej nie powiedziałam na głos. Z niechęcią otworzyłam oczy  i kogo zobaczyłam siedzącego na moim łóżku?... Oczywiście blondyna. No cóż coś mi się wydaje że będzie się trzeba przyzwyczaić. Zanim powiedzieć chociaż jedno słowo on  się  odezwał:
-Dzień Dobry, księżniczko! Wstawaj szybko, ubieraj się i jedziemy!! – krzyknął ucieszony.
-Zaraz, zaraz.. Przecież ja jestem na kolonii, nie? I w ogóle to która godzina, co?
-Spokojnie, jest 9.00  i jesteście obydwie zwolnione ze śniadania, jedziemy Was zapoznać z chłopakami. Macie 20 minut ja czekam przed budynkiem, znajdziecie mnie?
-Okejjj. Zaraz a skąd wiesz że my chcemy jechać gdziekolwiek z Tobą?
-No nie wygłupiaj się – wyszczerzył się- wstawaj bo mamy mało czasu. Do 13.30 Was musimy odstawić, jesteście zwolnione ze śniadania i z obiadu. Byłem już u nauczycielki naturalnie i oczywiście zjecie z nami. No to do zobaczenia czekam w aucie przed hotelem- powiedział i wyszedł. Na pytające spojrzenie mojej przyjaciółki która właśnie się obudziła odpowiedziałam jej wzruszeniem ramion. No bo co jej powiem.
-Ubieraj się i jedziemy z Niall’em do chłopaków. Mamy 20 minut, on czeka na nas przed hotelem. Pierwsza zajmuje łazienkę. Weszłam do łazienki i szybko założyłam  krótkie granatowe spodenki, koronkową bluzkę i czarne toomsy. Związałam włosy w niedbałego koka i zawiązałam na głowie czarną bandankę. Wyszłam z łazienki i kiedy Darcy przebierała się ja spakowałam do torby najpotrzebniejsze rzeczy.
*
Wyszłyśmy przed budynek. Nigdzie nie widziałam auta, którym wczoraj jechałam więc poprosiłam Darcy żeby mi go pomogła szukać auta. Opisałam jej wygląd auta.
Rozglądałam się właśnie po ulicy, w pewnym momencie usłyszałam krzyk przyjaciółki i ból w stopach…
___________________________________________________________________________*Z  perspektywy Darcy*
O Mój Boże! Co się stało??? Od razu, bez najmniejszego zastanowienia zadzwoniłam do Zayn’a. Jak dobrze, że wczoraj dał mi swój numer telefonu:
*odbierz, odbierz, odbierz*
-Halo? Coś się stało?
-No nareszcie odebrałeś. Wiesz gdzie mieszkamy ? Przyjedź pod nasz hotel. Natychmiast, zaraz z wszystkimi oprócz Niall’a który jest tutaj. Coś się stało Char – mojej przyjaciółce o której wczoraj Ci opowiadałam. Potrąciło ją auto.
Ledwo wyłączyłam się, podbiegł do mnie Niall:
-Ile można na was czek…. Co jej się stało???!!! Dlaczego ona leży na ziemi??? Powiedz coś!!- zobaczyłam rozpacz w jego oczach więc zwięźle opowiedziałam co zaszło.
-Okej. Ty ją przenosisz na chodnik a ja idę zadzwonić po karetkę, jasne?
-Oczywiście, tylko się pośpiesz i przyjdź mi tu pomóc.
*Z perspektywy Niall’a*
Tak naprawdę powinienem  przenieść ciało Char na chodnik ale że jestem wrażliwy to już nie moja wina. Zacząłem się rozklejać, na szczęście po chwili oprzytomniałem i wybrałem numer pogotowia. Do szpitala karetką pojechałem ja i Darcy…

Cała szóstka (cały zespół plus Darcy) czekaliśmy pod salą w szpitalu. Po nerwowej godzinie oczekiwania wyszedł doktor. Jak wyjaśniłem przyjaciołom  już na początku był to mój wujek.
- Więc powiem tak. Nie jest źle i mogło być znacznie gorzej.. Wasza koleżanka jest w szoku  powypadkowym. Będzie musiała zostać w szpitalu  na tydzień. Dobrze teraz proszę do mojego gabinetu najbliższą jej osobę z tego grona. Popatrzyliśmy na siebie. Wiadomo było kto pójdzie. Darcy wstała i poszła za lekarzem.
*Z perspektywy  Darcy*
Doktor zaprosił mnie do swojego gabinetu gestem;
-Niech Pani wejdzie i usiądzie
-Dziękuję – nie wiedziałam kompletnie co mam z sobą zrobić a tym bardziej nie wiedziałam po co lekarz mnie wezwał do siebie.
-Więc może zacznę od tego. Twoja koleżanka miała dużo szczęścia, mogło być znacznie gorzej tak jak mówiłem będzie musiała zostać w szpitalu. Oczywiście można ją odwiedzać. Najlepiej proszę sobie wyznaczyć dyżury czy coś, Pani rozumie o co chodzi ?
-Oczywiście, tylko wie Pan my jesteśmy na kolonii i  kto poniesie za to odpowiedzialność, kto zapłaci i tak dalej..
-A no tak zapomniałbym .. Proszę tu masz kartkę, długopis i proszę Cię bardzo podaj mi numer wychowawczyni i jej rodziców. Jeśli chcesz możesz również swój numer , ale nie jest to konieczne. Zostawiam panią samą.
Co miałam zrobić, wzięłam kartkę i starannie spisałam wszystko co było potrzebne. 
___________________________

wiem, wiem miesiąc mnie nie było. ale niestety miałam ograniczony dostęp do laptopa a z komórki nie da się napisać rozdziału. za to teraz macie dłuższy i obiecuję dodawać teraz co tydzień :) 
@_madzia1


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz